Widocznie wójt trzyma ten projekt w zamrażarce

Przewodniczący rady gminy:
Widocznie wójt trzyma ten projekt w zamrażarce
Do tak zaskakującego wniosku szefa gostycyńskich rajców skłoniła dyskusja na temat oznakowania Piły. Doszło do niej w trakcie ubiegłotygodniowego zebrania wiejskiego. Co ważne, było to pierwsze zebranie wiejskie w historii tej miejscowości.

„Sam sobie postawiłem znak drogowy”

Piła to drugie – obok Kamienicy – nowe sołectwo na terenie gminy Gostycyn, które zostało powołane do życia 1 stycznia tego roku. Oznacza to, że w obu tych sołectwach w ubiegłym tygodniu pierwszy raz odbyły się zebrania sołeckie. Podczas spotkania mieszkańców Piły można jednak było szybko dojść do wniosku, że problemy zgłaszane podczas dyskusji nie narodziły się 1 stycznia.
Pierwsza kwestia, której na zebraniu poświęcono dużo czasu, to oznakowanie miejscowości. Uczestnicy dyskusji narzekali przede wszystkim na brak tabliczek z uzgodnionymi wcześniej nazwami ulic.
– Mieszkam w pierwszym domu od strony szosy, więc jestem swoistym punktem informacyjnym – zauważyła jedna z kobiet.
– Ja już sam sobie zrobiłem znak drogowy – wtórował jej sąsiad.

Wójt Jacek Czerwiński w odpowiedzi zwrócił uwagę na koszty.

– Na znaki drogowe zawsze brakuje pieniędzy. Dwa lata temu powołaliśmy komisję do spraw oznakowania Piły. Gminy nie stać jednak na wszystko od razu. Zaczęliśmy już ustawiać znaki. Ich wygląd jest zgodny z opinią mieszkańców wyrażoną podczas sondy na naszej stronie internetowej – mówił gostycyński włodarz.

Do wątku obrad specjalnej komisji wrócił Wojciech Weyna, prezes Stowarzyszenia Mieszkańców i Miłośników Piły nad Brdą „Buko”.

– Dzisiaj na zebraniu jest kilka osób, które uczestniczyły w pracach tej komisji. Może efektem naszej pracy powinni się zająć radni, którzy będą podejmować decyzję w tej sprawie – zaproponował prezes.

Na tę propozycję zareagował inny gość zebrania – Andrzej Bonna, przewodniczący gostycyńskiej rady gminy.

– Widocznie wójt trzyma ten projekt w zamrażarce. W każdym razie do nas on jeszcze nie trafił – przyznał przewodniczący.

„Nikt nie pamięta o Nogawicy”

Inny uczestnik dyskusji poruszył kilka problemów mniejszej osady.

– Nikt nie pamięta o Nogawicy, tymczasem u nas brakuje gabloty informacyjnej i koszy na śmieci. Nie ma ograniczenia prędkości i kierowcy jeżdżą po pijanemu po lesie. Droga jest w fatalnym stanie – wyliczał mężczyzna.

Wójt częścią odpowiedzialności za problem drogowy obarczył kierowców.

– Od kilku lat mamy podpisaną umowę z jednym z rolników na równanie drogi do Nogawicy. Okresowo wysyłamy tam również równiarkę. Dobrze jest tylko przez kilka następnych dni. Gdy jestem w tej okolicy na grzybach, to obserwuję, że kierowcy jeżdżą tam bardzo szybko. Im szybciej się jeździ po gruntowej drodze, to tym bardziej pogarsza się jej stan. Postawimy tam znak ograniczający prędkość, ale mam wątpliwości, czy ograniczenie będzie egzekwowane – tłumaczył Jacek Czerwiński.

Ścieżka rowerowa to priorytet

Wojciech Weyna powrócił do wniosków swojego stowarzyszenia sprzed kilku miesięcy.

– W październiku wystosowaliśmy dwa pisma do gminy. Pierwsze z nich dotyczyło udostępnienia gminnego gruntu, ponieważ chcemy wykonać w naszej miejscowości boisko sportowe. Wnioskowaliśmy też o postawienie jakiegoś budynku, byśmy nie musieli więcej przyjeżdżać na zebrania do Gostycyna [zebranie odbyło się w gminnym ośrodku kultury – wyj. red.]. W obu przypadkach nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi – przypomniał prezes stowarzyszenia „Buko”.

Wójt wyjaśnił swoje stanowisko.

– Sprawą priorytetową, zarówno dla stowarzyszenia, jak i dla gminy, była ścieżka rowerowa z Piły do Gostycyna. Od 2008 roku podejmujemy działania w tym zakresie. Pamiętajmy jednak, że tam musi być jeszcze wcześniej wykonany wodociąg. Pozostałe tematy zostały przekazane radzie gminy. W miarę posiadanych środków finansowych będzie ona zajmować stanowisko – wyjaśniał Jacek Czerwiński.
Łukasz Zep
Joomla Templates and Joomla Extensions by ZooTemplate.Com